księga gości,tak zwana.


spadały ale ocalone

2010
styczeń

2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec

polecam zapoznać się:
Komiksy:
-KOKOart
-Zmiana Epsilon
-futerkowce
-Smocze przytulisko
ownlogi godne polecenia.
bardzo:

-x.p.i.n.e.s.k.a.x
-okiem studenta:butch
-Dr.Faustus i Draven
-zakochana J.
-fancy jako wiosna
-celery
-aja.a ona?
-adi
-martoszka
-drobnym-druczkiem
~~~~~~~~
i gość specjalny, z fotolog.pl,Take it Away.
~~~~~~~~
mesydż Wyślij wiadomość
~~~~~~~~

kIEpski... surfuj bezpiecznie!
Surfuj bez obaw!

***
ProductOfNature
***
no i nadzór oczywiście sprawuje

Link :: 05.02.2006 :: 17:02

Mój krzyk przebija się przez ścianę układu wiatrów, które zmieniają swój kierunek na przeciwny. . . w zależności od pory roku.
Ktoś musi mnie wypuścić, bo tutaj moja młodość jest zamknięta w szablonie. W taki oto sposób wyzbywam się samej siebie z siebie.

Ktoś musi mnie ochronić!

Niby właśnie w tej chwili mamy zostać przyjaciółmi? Tylko? Aż?
Tak- tak jakby wbrew mojej woli?

Tak? A jak ci naszpikuję umysł pytaniem o to, czy zbudujesz dla mnie ścianę ochrony mocniejszą niż dłonie przyjaciela?

Kiedy już niczego nie będzie.
Kiedy przyjdzie nieskończoność, ten ostatni dzień. . .

chwytając słowa (22)


Link :: 11.02.2006 :: 17:05

Tyle wykrzyczanych przygotowań, tyle wylanych nerów.
Jeden wieczór.
Bach. . .

Do czasów liceum nikt o tym nie myślał.
W 1 klasie było to. . .tak bardzo odległe, że aż niemożliwe.
W 3 klasie- tradycja szeptała sama od września.
Wczoraj to wszystko się zaczęło. Dzisiaj o 5 z rana się skończyło.

Nigdy bym nie pomyślała, że mam TAK rozrywkowych nauczycieli.
Nigdy bym nie pomyślała, że moje stopy są zdolne do tak wielkiej wytrzymałości.
Sympatycznie jest skomponować radość z tradycją w taki obrazek, który zostanie właśnie tak pięknie wyryty w pamięci.

Nic sobie nie złamałam, nic nie podarłam, nic nie poplamiłam, nic nie rozmazałam, byłam zadowolona, zabawa iskrzyła rozmiarem, hukiem i radością. . .

gdyby nie ten polonez. . .no nic, przynajmniej został nacechowany wyjątkową oryginalnością.

Byłam bez osoby towarzyszącej.
Wszystko mnie boli.
Nie mam kaca, ani jednego, ani moralnego.

Nie żałuję!

Ta studniówka nie okazała się targowiskiem próżności(o drugiej klasie się nie wypowiadam, bo nie . . .)

Teraz trzeba się przygotować do kolejnej imprezy, już w maju.
100 dni do matury. . .tylko z definicji.
Drodzy państwo- zaczynamy już 4 maja.

chwytając słowa (21)


Link :: 13.02.2006 :: 23:06

19.
ot tak, jakoś szybko zleciało.
rok temu było 18.
a pięć lat temu panicznie bałam się takiego wieku.
czas zabrać się za pewne sprawy.
zaczynam od teraz.
obiecuję . . .sobie.



a za rok 20.
o Chryste!
chwytając słowa (16)


Link :: 21.02.2006 :: 23:02

Jakby coś zgasło, to nie miałoby z czego dmuchnąć nowym
płomieniem. . .albo, chociażby płomyczkiem.
się tli, tli, tli- a ja mam taką pustą nadzieję, że uda mi się to ugasić wiadrem zimnej racjonalności.

Dlaczego tak ciężko jest dopuścić do siebie jedyne prawdziwe kłamstwo?

Dlaczego czasem zdarza się, że życie pozostawia nas w pewnych sytuacjach, bez odpowiedzi?

Dlaczego ludzie potrafią się jednak z tym pogodzić?

Dlaczego uwiera mnie brak odpowiedzi na pytania, które sama
ubrałam i przygotowałam do wyjścia?

I po co tyle pytajników rozsypałam ostatnio?
Wiem. Dawno wiedziałam. . .
sama jestem sobie winna.
chwytając słowa (18)


Link :: 28.02.2006 :: 19:18

Niechęć popchnęła mnie do zadziałania(teraz!).

Ostatnio wprawiam samą siebie w zdziwienie. Pewne rzeczy traktuję poważniej niż rzut kamieniem w przeszłość, to dobrze. Ile mogę siedzieć z założonymi rękami i czekać, aż zadzwoni dzwonek "ostatniej chwili"?

Plan domagający się spełnienia. Pozytywnego w wyniku, w dodatku.
Wiem, że mam dużo do zrobienia.
I nie, nie od jutra, od teraz.

Po fali zapędów egoistycznych zacznę podpowiadać tym, którzy już dzisiaj wiedzą, że mogą liczyć na moją pomoc w jakiejkolwiek formie.

Przyjaźnią to nazywają słowniki. . .

Dlaczego miałabym tego nie robić, jeżeli mam w sobie pokłady siły
i sumienie, które tak mi szepce.
Nie chcę nic zmarnować!
Dzięki Najwyższemu, życie mnie już nauczyło jak dobierać ludzi, którym warto pomagać.

Otoczenie buduję sobie z osób nasiąkniętych pozytywnością, lojalnością i szczerością.
Niechaj tak zostanie, najlepiej na długo.
AMEN.
chwytając słowa (13)